środa, 29 czerwca 2011

Szukanie siebie.

Strzał jedynki i gaz, dwójka tuż za zakrętem budzi wszystkie zmysły. Zmysły walczące o kontrolę z szaleńczym umysłem.
Droga w mieście uruchamia coś nie poskromionego niż spokojna autostradowa trasa.
Szanuje kierowców ich wspaniałe samochody, dzieci i żony w środku. Działają jak bat na plecach złoczyńca. Uspokaja się serce, lecz dalej wstrząśnięte wrzącą krwią, rozrywa rozsądek w pół. Przednie zawieszenie wbijane w jezdnie zwalnia maszynę przed uciekającym pieszym z telefonem w ręku. Przerzucam zęby sprzęgła by dać znów sygnał do lotu...
Blacha, lakier, gorące poranne słońce, kierownica manewruje na wszystkie strony, hamulce ratują przed nagłym zwrotem sytuacji. Most znany z niemal codzienności widziany teraz inaczej niż dotąd, naprawdę już nie jest pokaźny. Nie jest to kolos niosący tysiące aut dziennie, lecz jest wąski, mały, lichy próbujący zmiażdzyć, utrudnić przejazd z każdym odkręceniem manatki gazu.

Stoisz, woda spływa po czole, czekasz, aż znów ryk silnika ususzy pot wżerający się w oczy. Wypuście mnie! - myśli wrzeszczą.
Start - ucieczka od gwaru i gęstwiny spalin. Pęd powietrza tak oczekiwany, za każdym razem świeży, koi wszelki ból. Rzut na niebo rozprzestrzenia wieżowce kołyszące się na nieskończonym błękicie, jakby chwilowy spokój przed tym co czeka tu na dole.
Ulga, szeroka droga, pełna moc, już nie długo jeszcze parę kilometrów, niegdyś tylko dwa przystanki.
Silnik cichnie, pisk w uszach, mówi o zbliżającym się spokoju. Płuca rozrywane brakiem powietrza. Rękawice rzucone na bak. Blokada ląduje na przedniej tarczy, rozpinam kurtkę, głęboki oddech przywraca myśli i uczucia, drżenie rąk, jeszcze jak wściekłe psy próbują wyszarpać więcej emocji, gazu! gazu! to jeszcze nie koniec! Teraz!

- Musisz poczekać teraz musisz tu zostać kimkolwiek jesteś, zobaczymy się niebawem -
odszedłem z parkingu ściągając kask...


ps -pierwsza jazda po stolicy-