sobota, 24 września 2011

Przeznaczenie

Odpinając kask podszedł do mnie szanowny jegomość o typowym stroju dla ulicznych włóczęg i z nieodłączną reklamówką w ręku, która zniesie każdy ciężar. W tym wypadku puszek i gazet.
Uśmiechając się promieniście, odkrywając przy tym bardzo skąpe uzębienie, nie skrępowany ubytkami podjął rozmowe:

- Hej, ile to ma? tysiąc, siedemset?
- Witam, to sześćsetka - odpowiadam otwarcie.
Zaczął się przyglądać nieśmiało, podszedł nieco bliżej i ciągnął dalej:

- ... ładny, ale wie pan, ja bym chciał tylko jeden motocykl.
Zaoferowany, szybko odpowiadam:
- Pewnie jakiś chopper albo tego typu sprzęt.
- Tak, jest taka Wirago, no wirago, a wie pan jaka, a wie pan dlaczego?

Poczułem przez chwilę, że mogę wiedzieć, nie wiem dlaczego zacząłem szybko analizować jaki byłby powód, ale i tak bym pewnie nie zgadł.
Przeciągnąłem ciszę, w końcu zostałem z głupią miną, bo nic nie wymyśliłem.
- ech, hehehe, bo mam na nazwisko Zwirago*

*  nie pamietam dokładnego nazwiska pana z reklamówką, ale slabowo jak i dźwięcznie bardzo podobnie brzmiało, a szkoda. Kiedyś pewnie go spotkam na drodze, takie nazwisko zobowiązuje.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz