wtorek, 10 listopada 2009

1/2

Tomek: "stres uzależnia"

Jakiś chłopek z góry i wiedzący najlepiej stwierdził, aby przeładować kolejki oczekujących na egzamin rozłoży go na etapy. Pierwszy teoria, drugi praktyka i problem rozwikłany. Oczywiście jak pomyślał, tak zrobił - wyszło jak zwykle. Z tego geniuszu egzamin praktyczny opóźnił się o trzy tygodnie, a dziś z Tomkiem mykamy jego fordem na teorię. Trzęśliśmy się nieco, bo na egzaminie wewnętrznym zrobiłem 4 błędy, za drugim razem pięć - Tomek w ogóle nie był. Na przedniej szybie spoczywały ćwiczenia z pytaniami.

WORD - budynek nowiutki i odpicowany. Epicentrum stresu, płaczu, paniki, histerii i pustoszonych portfeli, wciąż jeszcze kandydatów na kierowców. W poczekalni siedzący statystycznie sami młodzi ludzie z wielkimi oczkami mimo godziny siódmej rano, wpatrującymi się to nerwowo w każdy ruch przy drzwiach wejściowych, to w inne drzwi za którymi miała dokonać się weryfikacja wiedzy.

Mnie osobiście dopadł stres - za mocny, bo strasznie zależało mi na zaliczeniu. Wyznaczenie kolejnego terminu przesuwał zdobycie uprawnień już po za wakacje - nie dało się nie poznać poziomu standardu "łordowskich" toalet. Tomek sprawiał wrażenie opanowanego, pewnie wszystko wykuł.

Weszliśmy do środka. Starszy facet z etykietą EGZAMINATOR, przypiętą do marynarki bardziej stresował gadką niż wyglądem i posadził każdego w boksie z pulpitem A,B,C. Sprawdził dowody tożsamości.

Dziesięć minut później staliśmy z Tomkiem w kolejce aby umówić się na praktykę.

1 komentarz:

  1. foto - dokument elektroniczny: http://a.swistak.pl/003/127/3127121_1024.jpg

    OdpowiedzUsuń