Chodziłem do szkółki z zapałem dzieciaka, który wie, że za chwile dostanie Kinder Joy'a albo lizaka. Nie mam pojęcia dlaczego, ale uwielbiałem tam chodzić. Fakt że często drzemałem, bo mowa była tylko na temat puszek, ale zaraz po usłyszeniu: "Panowie motocykliści..." budziłem się i z czujnością wsłuchiwałem się w każde słowo. Wtedy pamiętam jak była mowa "przy łuku, motocyklista musi sie ładnie złożyć..." ,Przerażała mnie myśl - czy dam radę!
Pierwszy mój wykład był na temat pierwszej pomocy - miłe milszego początki, pomyślałem. Wtedy nie miałem żadnych pytań, po wyjściu nagły tłok pytań na które odpowiedzi do teraz nie znam.
Miałem wrażenie, że te wykłady zbliżają mnie coraz bardziej do momentu, kiedy bedę mógł sam pokierować maszynę, tymczasem zima nie chciała ustępować i musiałem czekać z resztą na ciepłe dni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz