piątek, 2 października 2009

Pierwszy krok

Przyszedłem do pracy o 7 rano, zimno było. Tego dnia miała się rozpocząć realizacja planów. Siadłem przy komputerze w firmie, wrzuciłem koncentracje na YouTube i zacząłem oglądać...
Do godziny 14 moje oczy karmiły się wszystkim co złe na drogach i z tym co dzieje z ludzkim ciałem po zbyt przejawianej głupocie. o 15 Wyszedłem z pracy. Kuzyn czekał na mnie na parkingu i zjechaliśmy w dół do miasta. Stanęliśmy przy poczcie głównej, gdzie czekał już Tomek. Podeszliśmy, przywitaliśmy się. Uśmiechów na twarzy nas wszystkich było więcej niż płatków śniegu. Mało mówiliśmy, każdy jednak skupiony na czymś - na tym co miało się stać za chwilę. Skupieni na tym że za chwilę, podjęta decyzja zmieni nasze życie. Jak mordercy, jak bohaterowie legend... odczuwałem lekki dreszczyk emocji, stanę się nie lubianym przez sporą grupę ludzi, ale również budzący grozę, zachwyt, smutek, podziw... Weszlismy w trójkę do środka. I zaczęło się, Tomek pierwszy to powiedział:
- Chcemy rozpocząć kurs na motocykl.
- Jasne, wszyscy? Proszę siadajcie i przygotujcie dokumenty tożsamości.

Dnia 3 lutego, rozpoczęła się przygoda...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz