niedziela, 4 października 2009

Czym skorupka nasiąknie...

Wstałem rano, ubrałem się w kurtkę zimową, zawiązałem chustę na szyi, wskoczyłem w moje jedyne wysokie buty już z dziurami, a na dłonie nałożyłem polarowe rękawice. Od razu zacząłem się pocić. Byłem spóźniony, (pewnie wielu powie "jak zawsze"). Wybiegłem z domu w stronę umówionego miejsca. Na szczęście nadrobiłem biegiem opóźnione minuty. Zlany potem przywitałem się z Pawłem - z moim instruktorem.

Paweł wyciągnął z garażu Yamahe YBR125 i powiedział abym wybrał sobie kask.Zabrałem największy jaki był. Górna część wizjera opierała mi się na okularach i wciskała nos w czaszkę, ale adrenalina pomagała znieść te niewygodę.
Siadłem, od razu dało się odczuć, że to nie hornetka. Byłem skupiony, kiedy opisywał mi poszczególne elementy, dźwignie, guziczki. I powiedział: "no to sobie pyrkaj tu na placu". Wyrzuciło mnie do przodu z radosnym uśmiechem, że w końcu sam jadę i prowadzę te maleństwo. Miałem wrażenie, że nikt mnie nie dogoni, byłem taki szybki. Ten wiatr, te emocje... spojrzenie na prędkościomierz, sprowadziło mnie na ziemie - rowerem jechałem szybciej. Po dwóch godzinach byłem sztywny jak kołek, stres spowodował napięcie mięśni, ciągła koncentracja ból głowy.

Na następnych godzinach dostałem już Yamahę YBR250. Maszyna dużo bardziej przyjazna niż jej poprzednik. Przede wszystkim szersza i trochę wyższa, bardzo miło dało się prowadzić, nawet dźwięk silnika był poważniejszy. Wrzucenie drugiego biegu i przy przełknięciu śliny bieg trzeci (- pamiętam jak z Tomkiem i Sebastianem dopytywaliśmy się nawzajem "na jakim biegu już jechałeś" - "ja, trzecim!" co budziło zachwyt i respekt), powodowało już raczej pewność i oswojenie się z prędkością. Chwile po tym, Paweł zamontował mi na uchu słuchawkę i narzucił na mnie trochę obciachową kamizelkę pomarańczową z majestatycznym symbolem "L" na klatce i na plechach, wyjechałem z placu na miasto.

3 komentarze:

  1. Pamiętam te pierwsze jazdy po placu:)
    Tę śmiesznie małą teraz 125tke:)
    Której sprzęgło wiele mówiło na temat umiejętności jazdy pierwszych kursantów:)
    Fajnie tak poczytać:)
    Pisz dalej:D

    OdpowiedzUsuń
  2. noo, byla niezla mozliwosc zrobienia fotek. ale to jeszcze bede opisywał ;)

    OdpowiedzUsuń